sobota, 10 grudnia 2016

Šumperák (pohled B)

Jak ta sekwencja zdjęć jest opisana w  albumie Tomáša Pospěcha Šumperák

Sfotografowanie wspomnianej książki zapowiadałem kilkakrotnie, więc w końcu zamontowałem statywową rurę w moim 055PROB w pozycji poziomej, zamiast D700 podpiąłem młodszego brata z oznaczeniem o 110 jednostek wyższym i od razu jakość zdjęć uległa wyraźnej poprawie... 

Album otworzyłem na chybił trafił i natrafiłem akurat na ujęcia frontalne. A ponieważ w wizjerze fajnie to wszystko wyglądało, więc nie zmieniałem już ułożenia książki, tylko zacząłem przewracać strony (akurat wypadły parzyste) i fotografować jedną za drugą. 
Rewelacyjny seria Tomáša Pospěcha to kwintesencja stylu zerowego - by przywołać termin użyty przez Adama Mazura w głośnej swego czasu polemice z Krzysztofem Jureckim, a dotyczącej akurat mojego projektu Niewinne oko nie istnieje. W liczącej kilka setek zdjęć książce Pospěcha, która prezentuje powstały w ponad 4500 egzemplarzy dom jednorodzinny z czasów Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej, osoba fotografującego jest maksymalnie wycofana. To nie znaczy wcale, że oglądamy tutaj zdjęcia przypadkowe czy też pozbawione walorów kompozycyjnych. Wręcz przeciwnie! Przy sztywnych założenia dotyczących metod prezentacji wspomnianego budynku, każdy kadr jest starannie skomponowany i atrakcyjny dla oka (co biorąc pod uwagę specyfikę środkowoeuropejskiej posturbanistyki, wcale nie jest takie proste). Pokazując odmiany i wcielenie tytułowego šumperáka, Tomáš Pospěch posłużył się w swej książce konwencją leksykonu, co kapitalnie służy tej serii i jednocześnie... jest bliskie memu sercu (sam kilkakrotnie korzystałem z podobnej formy prezentacji).














piątek, 9 grudnia 2016

GŁOS W DYSKUSJI O MŁODZIEŻY (cd)

Andrzej Bursa to nie tylko słynny Pantofelek. Poniższy wiersz brzmi trochę, jak późne utwory Jarosława Marka Rymkiewicza i nie jest to komplement. Zresztą obaj poeci urodzili się w pierwszej połowie lat '30, Bursa w 1932 a Rymkiewicz trzy lata później. Obaj wstąpili do ZMP, jednak jestem niemal na 100% pewien, że Andrzej Bursa nie głosił, iż "Stalin jest nieśmiertelny" (nawet po pijaku).




środa, 7 grudnia 2016

"Olśniewająca oczywistość. Fotografie przestrzeni wspólnych" na culture.pl

Michał Dąbrowski popełnił artykuł o - jak to w swym tekście nazywa - "fotografii realistycznej", gdzie i o mojej skromnej osobie pada niejedno dobre słowo. A wszystko to także w kontekście niedawnej wystawy Nareszcie we własnym domu. Dom polski w transformacji, gdzie miałem pewien udział w wyborze prac zaprezentowanych fotografów (pisałem zresztą tutaj o tym). No i fajnie, że portal culture.pl zajmuje się weryzmem fotografii dokumentalnej, choć obserwując dynamikę zmian w naszym kraju, już niedługo ta zacna platforma informacyjna może zmienić nazwę na culture.nsz, culture.nop lub culture.onr (oczywiście w połączeniu z wymianą personelu na absolwentów WSKSiM). 


Ponieważ w nocie mi poświęconej pojawia się zdjęcie z serii Niewinne oko nie istnieje, które przedstawia niezwykle twarzowy obiekt z Lubania Śląskiego, więc od razu spieszę z wyjaśnieniem, że widoczny na fotografii budynek nie był jednak synagogą, lecz mieścił w czasach niemieckich (oczywiście przed dojściem do władzy nazistów) lożę masońską. Pracując na wspomnianym cyklem posiłkowałem się wiedzą zawartą w książce Zachowane synagogi i domy modlitwy w Polsce. Katalog Eleonory Bergman i Jana Jagielskiego, gdzie owemu miejscu przypisano taką właśnie sakralną funkcję. To zresztą nie jedyna wpadka w Niewinnym oku, aczkolwiek tylko ta pomyłka była nagłaśniana (głównie w sieci jednak) przez tzw. patriotów...

wtorek, 6 grudnia 2016

Der Wimpel

Andrzej Tobis, o którego Tablicach edukacyjnych kiedyś na hiperrealizmie entuzjastycznie pisałem, jak się okazało - nadal ciągnie ten projekt. Tzn. myślałem, byłem pewien, że publikacja jego Słownika Ilustrowanego języka niemieckiego i polskiego przez Fundację Bęc Zmiana to finał przedsięwzięcia, tymczasem wyszło na to, że nie, a autor od pewnego czasu wrzuca nowe hasła na swojego łola na facebooku. Tak więc najpierw "znak, flaga":


A do pary może to... Pasuje jak ulał do "dobrej zmiany", która może nas wszystkich - także zaślepionych zwolenników - gospodarczo (i nie tylko) wykończyć:


[Obiecywałem w zeszły piątek zdjęcia z Šumperáka Tomáša Pospěcha i słowa wkrótce dotrzymam. Nawet wczoraj sfotografowałem co nieco, ale ponieważ na zewnątrz było dość szaro (zdjęcia robię na kuchennym stole), więc nie wyglądało to wszystko zbyt fajnie... Szkoda byłoby prezentować ten świetny album w tak niedoskonały sposób.]

niedziela, 4 grudnia 2016

GŁOS W DYSKUSJI O MŁODZIEŻY

Że nawiążę do tytułu debiutu Andrzeja Bursy w Życiu Literackim, co miało miejsce 16 maja 1954 roku (sam wiersz Bursy na pewno wart jest przytoczenia w kontekście publikacji antologii Zebrało się śliny - ale może inną razą). Poniżej sreenshot z najnowszej edycji sieciowego pisma ArtPapier i wiersz Roberta Rybickiego. Personalia "laleczki bargie" oraz "trzech mężczyzn", którzy "wyszli na durniów czyli ogolone cipy" są czytelne, aczkolwiek z biegiem lat, z biegiem dni, staną się one enigmatyczne, bo takie jest prawo i sprawiedliwość internetów. Wspomniana wcześniej (w nawiasie) antologia, gdzie można się zapoznać poetyckimi "nowymi głosami z Polski", została wydana w Biurze Literackim pod kuratelą Artura Burszty i... nie jest to chyba zbyt fajne (by nie określić tego mocniej) towarzystwo dla zbuntowanej poezji. Postulowany ostatnio dość często przy okazji różnych kulturalnych imprez parytet, o którym w swoim świetnym zapisie napomyka też Robert Rybicki, w przypadku antologii Zebrało się śliny jakoś nie obowiązuje: 8 facetów i tylko 3 kobiety.

sobota, 3 grudnia 2016

OKREŚLONA EPOKA

Nigdy nie przypuszczałem, że te wiersze Stanisława Barańczaka sprzed prawie czterdziestu lat, które mam też gdzieś w jakimś pudle w postaci samizdatowych tomików, będą brzmieć tak aktualnie... Nigdy nie przypuszczałem, że przepiszę tutaj teksty autora raczej nie będącego z mojej bajki (choć właściwie po tej najświeższej lekturze, wyrażone chwilę wcześnie przekonanie muszę zweryfikować). Zapowiadany wczoraj Šumperák musi poczekać, ponieważ Photoshop odmówił współpracy z Windowsem 10 - zapewne nie uniknę reinstalacji sytemu - a nie chcę wrzucać surowizny.

Stanisław Barańczak

OKREŚLONA EPOKA

Żyjemy w określonej epoce (odchrząknięcie) i z tego
trzeba sobie, nieprawda, zdawać z całą jasnością.
Sprawę. Żyjemy w (bulgot
z karafki) określonej, nieprawda,
epoce, w epoce
ciągłych wysiłków na rzecz, w
epoce narastających i zaostrzających się i
tak dalej (siorbnięcie), nieprawda. Konfliktów.
Żyjemy w określonej e (brzęk odstawianej
szklanki) poce i ja bym tu podkreślił,
nakreślone perspektywy, wykreślane będą
zdania, które nie podkreślają dostatecznie, oraz
przekreślone zostaną, nieprawda, rachuby
(odkaszlnięcie) tych którzy. Kto ma pytania? Nie widzę.
Skoro nie widzę, widzę, że będę wyrazicielem,
wyrażając z na zakończenie przeświadczenie, że
żyjemy w określonej epoce, taka
jest prawda, nieprawda,
i innej prawdy nie ma.


ZBIOROWY ENTUZJAZM

Porwani zbiorowym entuzjazmem
historycznego momentu, polegającego przeważnie 
na wykryciu i przykładnym ukaraniu kogoś, kto nie daje się porwać
zbiorowym entuzjazmem,

ludzie
niewątpliwie
przerastają samych siebie:

okazuje się np. nagle, że jest bardzo wielu
(znacznie więcej, niż nam się dotąd wydawało)
ludzi, którzy, porwani zbiorowym
entuzjazmem, potrafią napisać
list do redakcji,
co więcej, potrafią go napisać w sposób
poprawny,
z użyciem właściwych na tę okazję wyrażeń,
i robią to tak sprawnie, że wszystkie listy pisane
na tę okazję
są do siebie bardzo podobne;

doprawdy, wielka jest siła zbiorowego entuzjazmu,
jeśli zważyć, że w normalnych
niehistorycznych momentach
większość tych ludzi nigdy nie bierze pióra do ręki,
niektórzy są wręcz niepiśmienni,
a są i tacy,
którzy nie istnieją


JEŻELI PORCELANA,
TO WYŁĄCZNIE TAKA

Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka,
której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu;
jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
nie było przykro podnieść się i odejść;
jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć,
kiedy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat:

kto ci powiedział, że wolno ci się przyzwyczajać?
kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

[dwa pierwsze wiersze pochodzą z tomu Ja wiem, że to niesłuszne (1977), trzeci z książki Tryptyk z betonu, zmęczenia i śniegu (1980)]

piątek, 2 grudnia 2016

Šumperák

Tomáša Pospěcha właśnie dotarł do mnie! Więc jutro (przy dziennym świetle) wkleję może jakieś zdjęcia zawartości tego kapitalnego albumu. A zdecydowanie jest co oglądać! Tak mi się wydaje (mogę się oczywiście mylić), że nikt u nas nie zająknął się na temat książki czeskiego fotografa. Co wcale by nie mnie zdziwiło, bo publikacja nieszablonowa...


wtorek, 29 listopada 2016

WSZYSTKO SIĘ POPLĄTAŁO

Piotr Bratkowski

WSZYSTKO SIĘ POPLĄTAŁO

Mój pradziadek słuchał Beethovena i
cesarza Wilhelma; wierzył w rozum Europy.
Gdy Europa nagle wtargnęła do miasteczka
Skałat, przypiął do piersi Żelazny Krzyż
z pierwszej wojny światowej.
Ten krzyż miał go uratować, ciekawe,
czy zdążył go odpiąć, zanim odleciał
w niebo przez komin najbliższego krematorium.

W czterdzieści kilka lat później, po północy
i paru kieliszkach, moi rówieśnicy z Berlina
wypytują o ten
słynny polski antysemityzm.
Tłumaczę, pełen winy, jak to jest, że
my — Polacy, nie lubimy nas — Żydów.

[z książki: Piotr Bratkowski Nauka strzelania, Staromiejski Dom Kultury, Warszawa 1990, str.25]

poniedziałek, 28 listopada 2016

MARZENIA

Dominika Dymińska

MARZENIA

Z samolotu te wszystkie wielkie śmieszne domy
z ogrodami pod miastem wyglądają jak grządki.
Miasteczka  małych domków.
Dla wielu ludzi to małe życie jest szczytem marzeń.
Zazdroszczę im takich marzeń.
Moje marzenia się już skończyły.
A były normalne, też małe.
Zawsze martwiła mnie ich nadmierna skuteczność.
Więc mam odwagę powiedzieć sobie:
porzuć marzenia, jeśli są chujowe.

[przepisane z książki: Dominika Dymińska Danke, czyli nigdy więcej, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2016, str. 31. Danke!]

sobota, 26 listopada 2016

Nie mówię szeptem...

[Warszawa, Bemowo, 25.11.2016]

Baaardzo pracowite dwa dni.

Więcej zdjęć z motywem syrenki już wkrótce na wystawie (wiosną 2017) w pewnym stołecznym muzeum. O czym oczywiście będę informować.

czwartek, 24 listopada 2016

TUJE

Michał Kaczyński

TUJE

zasadzili je normalni ludzie
czytelnicy gazety wyborczej
internauci wegetarianie
młode rodziny z dziećmi

jedli mielone mięso
w bardzo wielu gatunkach
oglądali kanały telewizyjne
na niedawnych polach kartofli
sięgających połonin
szczęśliwickiej górki
gdzie zbłąkany pies
zły i głodny
wściekle ujadał na łęty

żyli w nędzy
na ugorach
wśród nowych budowli
zasadzili tuje
mówili we wszystkich językach
jednak wciąż to samo
mielone 
kręte

budowali dalej
ryli koryta
wieży babel
w odwrotną stronę
do piekła przez piwnice
przez podziemne garaże
wgłąb

pod alejami
pod redutą
wiły się wilgotne koryta
duszne ciemne wyrobiska
huk kilofów
zagłuszał
nawoływania strażników

na hałdach zasadzili tuje
rośliny wiecznie zielone
we wszystkich odcieniach zieleni
zieleni z rozrzedzonej czerni

[wiersz z książki: Michał Kaczyński Szczęśliwice, Raster & Lampa i Iskra Boża, Warszawa 2012, str. 6-7]

środa, 23 listopada 2016

Biblioteka


[Dębica, ul. Rzeszowska, 19.11.2016]

No i właśnie... przydałby się shift w powyższej sytuacji.

Śnieżna aura też mogła by się zdarzyć ;)

Widzę, że muszę jeszcze wrócić do Dębicy na ul. Rzeszowską 15.

Na stronie Camera News at Cameraegg znalazłem "oficjalne" sample z nowego nikonowskiego shifta 19mm. Dupy nie urywają (© Mike Urbaniak), ale też nie wyglądają źle. Na próbę ponaciągałem te jpgi w Ps do rozmiarów podobnych, jakie miały wydruki Innego Miasta i... przy niewielkim wyostrzeniu prezentowały się zupełnie dobrze. Inna kwestia jak bardzo zostały one "przygotowane" przed wrzuceniem do netu? Trudno uwierzyć, żeby ten obiektyw nie miał dystorsji i nie generował winiety...